POWRÓT DO DZIENNIKA

Czy system wymaga od 18-latków niemożliwego?

27 marca 2026

Czy w wieku osiemnastu lat miałeś gotowy plan na życie? Pewnie sprawdzałeś różne możliwości. Zmieniałeś zdanie. Raz wydawało Ci się, że te studia, ta praca to będzie „to”, a po miesiącu już wiedziałeś, że jednak nie. I wcale nie oznaczało to porażki tylko normalne szukanie swojej drogi. Młodzi ludzie opuszczający pieczę zastępczą też mają do tego prawo. Tyle że ich „margines błędu” bywa równy… zero. Dlaczego?

System, który uczy… jak nie podejmować decyzji

Już w wieku 18 lat wychowankowie domów dziecka muszą zdecydować o swojej przyszłości, często utrzymać się samodzielnie. Pomocą w tym procesie powinien być dla nich Indywidualny Plan Usamodzielnienia — dokument, który ma być drogowskazem. W założeniu opisuje planowaną drogę zawodową i wsparcie w obszarze pracy. Ale w praktyce, to często czysta formalność, którą trzeba odhaczyć, żeby wszystko zgadzało się na papierze i móc uzyskać świadczenia socjalne. I niestety, jak pokazuje nasz raport „Kto zapyta jak się masz?”, system wsparcia operując w logice „albo–albo” wymusza wybory niedopasowane do realiów życia młodych ludzi.

Jednocześnie pomoc jest warunkowa – np. uzależniona od kontynuowania nauki – więc zmiana decyzji, kryzys psychiczny czy utrata pracy mogą oznaczać natychmiastową utratę świadczeń. W efekcie jeden błąd uruchamia efekt domina: utrata dochodu prowadzi do utraty mieszkania, przerwania edukacji i wykluczenia z rynku pracy. W takim scenariuszu nie ma przestrzeni na uczenie się na błędach – każdy z nich może przekreślić szansę na stabilne życie.

Najbardziej jaskrawy przykład? Warunki świadczeń. Często mamy do czynienia z sytuacją, gdzie młodzi, którzy podejmują pracę i pokazują gotowość do samodzielności, tracą wsparcie, podczas gdy kontynuowanie (czasem przypadkowej) edukacji gwarantuje świadczenia. Takie rozwiązanie to nie jest „motywowanie do nauki”. To jest projektowanie systemu tak, że młodzi uczą się polegać na świadczeniach by przetrwać, zamiast świadomie kształtować swoje życie.

„Pic na wodę” – plan, który istnieje tylko na papierze

Nasze badania ukazują, że obecnie już sam proces przygotowania planu jest niezgodny z potrzebami wychowanków i pierwotnymi założeniami systemu. Twarde liczby w tym zakresie zapewnił nam już raport „Start w dorosłość”, który pokazywał, że:

  • tylko 12% usamodzielnionych uważa, że otrzymało wsparcie w znalezieniu pracy,
  • 54% pracowników placówek deklaruje, że ich placówka zapewnia takie wsparcie,
  • 39% wychowanków mówi, że takiego wsparcia chciałoby na starcie.

Z kolei w raporcie „Kto zapyta jak się masz?” widać, jak mocno młodzi przeżywają ten rozdźwięk. Jedna z osób mówi o planie usamodzielnienia: „puste słowa rzucone na kartkę”. Inna dopowiada ostrzej: „Plan usamodzielnienia, to…pic na wodę!”. Nie dlatego, że młodzi nie chcą planować. Tylko dlatego, że plan często służy jedynie spełnieniu wymogu. System mówi „zdecyduj się raz”, tymczasem na progu dorosłości zmiana jest normą.

Czasem ktoś zaczyna szkołę i po dwóch miesiącach odkrywa, że potrzebuje pracy. Czasem ma pracę, ale nagle ją traci. Ktoś musi zmienić miasto, bo tylko w nowym miejscu jest dla niego szansa na mieszkanie albo zatrudnienie. A system często działa tak, jakby dorosłość była prostą linią: szkoła → praca → stabilizacja.

Proces usamodzielnienia ze swej natury jest pełen kryzysów, życiowych zwrotów i zmian decyzji, ale dla wychowanków pieczy „każda pomyłka” może oznaczać katastrofę — utratę mieszkania, świadczeń i szansy na stabilizację. Tymczasem przestrzeń na kryzysy powinna być integralną część procesu rozwojowego, a nie dowodem niepowodzenia.

Co zatem zmienić by z biurokratycznego formularza zrobić prawdziwy drogowskaz?

IPU powinno przestać być jednorazowym aktem administracyjnym i stać się długofalowym procesem planowania opartym na realnym dialogu, uwzględniającym marzenia, obawy, zasoby i ograniczenia młodego człowieka — oraz dającym przestrzeń do eksplorowania różnych scenariuszy. Skoro życie się zmienia, to i plan musi móc się zmieniać.

Dlatego w postulatach, które przedstawiamy w FFDI w ramach reformy, pojawiają się rozwiązania bardzo konkretne:

  • współtworzenie IPU z młodym człowiekiem i osobami, które realnie go wspierają,
  • dostosowywanie celów do potrzeb i możliwości usamodzielnianego,
  • plan powinien obejmować sześć kluczowych obszarów funkcjonowania: zdrowie, relacje społeczne, edukację i rozwój osobisty, sytuację mieszkaniową, zarządzanie finansami oraz aktywność zawodową,
  • regularna aktualizacja i ewaluacja — nawet kwartalna — z dokumentacją postępów,
  • plan może określać miejsce, gdzie młody człowiek ma się osiedlić — ale musi zakładać możliwość zmiany miejsca zamieszkania. I musi dawać możliwość korekty wcześniejszych ustaleń w ramach ewaluacji.

Co równie ważne — jeśli system ma przestać pchać młodych w „fikcyjną edukację”, świadczenia muszą być projektowane inaczej. W propozycjach FDI i środowiska eksperckiego wybrzmiewa postulat, aby powiązać wsparcie finansowe z realizacją IPU, a nie wyłącznie z kontynuacją nauki.

I wreszcie uwzględnienie mechanizmu „elastycznego usamodzielnienia”, czyli możliwość czasowego powrotu do pieczy w sytuacji kryzysowej (przed ukończeniem 25. roku życia).

System, który nadąża za życiem

Jeśli IPU ma być drogowskazem, musi działać jak nawigacja — kiedy życie skręca, system nie może mówić: „przepadasz”. Powinien mówić: „przeliczam trasę, idę z tobą dalej”.

Bo dorosłość — zwłaszcza bez rodzinnego zaplecza — to nie jest marsz według scenariusza. To seria prób, błędów, korekt i uczenia się na bieżąco.

I dlatego reforma systemu usamodzielniania, która uznaje meandrującą ścieżkę rozwoju i daje młodym realny margines błędu, nie jest „ułatwieniem”. Jest koniecznością.

 

 

Tymczasem zachęcamy do zapoznania się z Raportem Kto zapyta jak się masz?

Przeczytaj raport

Zacznij dobrą korespondencję!

Zapisując się do newslettera wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundację dobrych inicjatyw w celu realizacji usługi newsletter zgodnie z Polityką Prywatności.