POWRÓT DO DZIENNIKA

Między pracą a nauką. Dlaczego młodzi ludzie po pieczy zastępczej zbyt często muszą wybierać przetrwanie zamiast rozwoju?

15 maja 2026

Dla wielu młodych ludzi wejście w dorosłość jest procesem rozłożonym na lata. Studia, pierwsza praca, mieszkanie z rodzicami czy możliwość popełniania błędów bez ryzyka utraty bezpieczeństwa to doświadczenia, które często traktujemy jako coś naturalnego.

Tymczasem dla wielu wychowanków pieczy zastępczej dorosłość zaczyna się nagle — wraz z osiemnastymi urodzinami. I bardzo często oznacza konieczność podjęcia decyzji, przed którą większość ludzi w ich wieku nigdy nie staje: pracować czy się uczyć?

Raporty Fundacji Dobrych Inicjatyw „Start w dorosłość” oraz „Kto zapyta jak się masz?” pokazują, że ten wybór nie wynika z braku ambicji czy motywacji. Wręcz przeciwnie. Młodzi ludzie po doświadczeniu pieczy zastępczej często mają bardzo konkretne marzenia zawodowe i dużą determinację do zmiany swojej sytuacji życiowej. Problem polega na tym, że system zbyt często zmusza ich do wybierania między rozwojem a podstawowym bezpieczeństwem finansowym.

Dorosłość przyspieszona przez system

Historie uczestników badań prezentowane w raportach naszej Fundacji pokazują, że moment opuszczenia pieczy zastępczej bardzo często wiąże się z gwałtownym przejęciem pełnej odpowiedzialności za własne życie.

Jeden z bohaterów raportu po dwóch miesiącach zrezygnował ze szkoły i podjął pracę na stacji benzynowej, ponieważ nie był w stanie znieść poczucia, że pozostaje „na czyimś utrzymaniu”. Inna osoba nie podeszła do matury, bo w ostatniej klasie musiała przejść na pełny etat, aby móc utrzymać się po opuszczeniu placówki.

To sytuacje, które nie wynikają tylko z indywidualnych wyborów. W rzeczywistości są one konsekwencją systemu, który bardzo wcześnie oczekuje samodzielności od młodych ludzi pozbawionych stabilnego zaplecza rodzinnego.

Tymczasem prawna autonomia po ukończeniu 18. roku życia nie jest równoznaczna z gotowością do samodzielności. W stanowisku ekspertów środowiska naukowego dotyczącym reformy systemu pieczy zastępczej, jakie przygotowała w ub.r. nasza Fundacja, wskazano wprost, że proces usamodzielnienia powinien być traktowany jako długotrwały proces rozwojowy, a nie jednorazowy moment administracyjny.

Większość młodych dorosłych w Polsce może liczyć na wsparcie rodziców jeszcze długo po osiągnięciu pełnoletności — finansowe, mieszkaniowe czy emocjonalne. Statystyczny Polak wyprowadza się z domu rodzinnego dopiero około 27. roku życia. Wychowankowie pieczy zastępczej bardzo często nie mają takiego zabezpieczenia i często zostają zmuszeni do pełnej samodzielności już jako osiemnastolatkowie. To dziewięć lat różnicy.

Eksperci zwracają uwagę, że obecny model często prowadzi do sytuacji, w której młodzi ludzie rezygnują z edukacji zaraz po osiągnięciu pełnoletności, ponieważ kończy się obowiązek szkolny, a równocześnie zaczyna się presja ekonomiczna związana z koniecznością utrzymania się. Oznacza to, że edukacja staje się dla nich luksusem, na który trudno sobie pozwolić.

Edukacja jako szansa na przerwanie życiowego schematu

W raportach FDI wyraźnie widać jednak, że edukacja dla młodych ludzi po pieczy zastępczej ma znaczenie znacznie szersze niż zdobycie dyplomu czy kwalifikacji zawodowych.

Dla części badanych nauka jest sposobem na odzyskanie poczucia sprawczości i budowanie własnej tożsamości. Jedna z uczestniczek badania zdecydowała się rozwijać w kierunku terapii zajęciowej, ponieważ sama chciała w przyszłości pomagać osobom przechodzącym przez kryzysy. Inna odkryła pasję do fotografii i zaczęła budować swoją przestrzeń twórczą wokół koncertów i mediów społecznościowych.

Pojawiają się także historie młodych ludzi, dla których studia stały się pierwszym doświadczeniem wzmacniającym poczucie własnej wartości. Jeden z uczestników badania opowiadał, że studiowanie sprawiło, iż ludzie zaczęli postrzegać go inaczej, a on sam po raz pierwszy poczuł większą pewność siebie.

To niezwykle ważny wniosek. Edukacja pełni dla młodych osób po pieczy zastępczej nie tylko funkcję zawodową, ale również ochronną i społeczną. Pozwala stopniowo wejść w dorosłość, budować relacje, rozwijać zainteresowania i odzyskiwać poczucie wpływu na własne życie. Często staje się pierwszym doświadczeniem budowania tożsamości niezależnej od wcześniejszych kryzysów i doświadczeń przemocy czy zaniedbania.

Dlaczego system nie pomaga łączyć pracy i nauki?

Problem polega na tym, że obecny model usamodzielniania wciąż opiera się na założeniu szybkiego osiągnięcia pełnej niezależności ekonomicznej.

Młodzi ludzie bardzo często muszą jednocześnie:

  • utrzymać mieszkanie,
  • pracować,
  • organizować codzienne życie,
  • radzić sobie z trudnymi doświadczeniami emocjonalnymi,
  • i kontynuować edukację.

Bez stabilnego wsparcia taka kumulacja obowiązków staje się ogromnym obciążeniem psychicznym i organizacyjnym.

Dodatkowym problemem pozostaje ograniczony dostęp do mieszkań treningowych, niewystarczające wsparcie finansowe oraz brak systemowych rozwiązań umożliwiających bezpieczne łączenie pracy z edukacją.

W efekcie wielu młodych ludzi podejmuje decyzje podporządkowane krótkoterminowemu przetrwaniu. W raportach Fundacji Dobrych Inicjatyw pojawiają się historie młodych ludzi, którzy rezygnowali ze szkoły w ostatniej klasie, przechodzili na pełny etat albo odkładali maturę na później — często bez możliwości powrotu do edukacji. Nie dlatego, że brakowało im motywacji. Problemem był brak stabilności finansowej i mieszkaniowej. Z perspektywy systemu oznacza to często utratę ogromnego potencjału społecznego i zawodowego.

Edukacja to nie luksus — to inwestycja społeczna

W debacie publicznej edukacja młodych osób po pieczy zastępczej bywa traktowana jako indywidualna sprawa wychowanka. Tymczasem nasz najnowszy raport „Koszt utraconego potencjału” pokazuje, że brak skutecznego wsparcia edukacyjnego generuje realne koszty społeczne i ekonomiczne ponoszone przez całe państwo.

Każda sytuacja, w której młody człowiek rezygnuje z nauki wyłącznie dlatego, że musi natychmiast zacząć zarabiać, oznacza nie tylko ograniczenie jego osobistych szans życiowych. To także:

  • większe ryzyko niestabilnego zatrudnienia,
  • niższe przyszłe dochody,
  • większe ryzyko bezrobocia i ubóstwa,
  • wyższe prawdopodobieństwo korzystania z systemu pomocy społecznej,
  • większe obciążenie systemu zdrowia psychicznego.

Z perspektywy państwa oznacza to utratę potencjału społecznego, zawodowego i ekonomicznego młodych ludzi, którzy przy odpowiednim wsparciu mogliby w pełni rozwijać swoje kompetencje i niezależność.

Jeśli młody człowiek nie ukończy szkoły średniej lub zawodowej, strata wynikająca z pracy poniżej jego potencjalnej produktywności wynosi średnio około 690 tys. zł, z czego około 52 tys. zł to utracone wpływy z podatku dochodowego. W przypadku rezygnacji ze studiów licencjackich całkowita wartość utraconego potencjału rośnie już do ponad 1,8 mln zł, a utracone wpływy podatkowe wynoszą około 216 tys. zł od jednej osoby.

To liczby, które pokazują skalę problemu dużo wyraźniej niż jakiekolwiek hasła o „wyrównywaniu szans”.

Bo dylemat „praca albo nauka” nie kończy się w momencie podjęcia decyzji przez młodego człowieka. Jego konsekwencje społeczne i ekonomiczne państwo ponosi później przez dekady.

Potrzebujemy usamodzielniania opartego na rozwoju, a nie przetrwaniu

Obecny system bardzo często stawia młodych ludzi przed fałszywą alternatywą: albo uczysz się i żyjesz w ciągłej niestabilności finansowej – albo idziesz do pracy kosztem edukacji.

Tymczasem prawdziwe usamodzielnianie powinno umożliwiać stopniowe łączenie obu tych ścieżek — dokładnie tak, jak robi to większość młodych dorosłych wychowujących się w rodzinach biologicznych.

Jeśli chcemy mówić o skutecznym procesie usamodzielniania, musimy odejść od myślenia, że osiągnięcie pełnoletności oznacza gotowość do całkowicie samodzielnego życia.

Młodzi ludzie po pieczy zastępczej potrzebują czasu, stabilności i relacyjnego wsparcia — tak samo jak ich rówieśnicy wychowujący się w rodzinach biologicznych.

Dlatego potrzebne są rozwiązania, które pozwolą realnie łączyć edukację z bezpiecznym wejściem na rynek pracy. Jeśli naprawdę chcemy wspierać młodych ludzi w budowaniu samodzielności, potrzebujemy modelu, który:

  • daje czas na edukację i rozwój,
  • zapewnia stabilność mieszkaniową,
  • wspiera zdrowie psychiczne,
  • umożliwia stopniowe wejście na rynek pracy,
  • i traktuje usamodzielnianie jako proces relacyjny, a nie administracyjny obowiązek.

W Fundacji Dobrych Inicjatyw każdego dnia spotykamy młodych ludzi, którzy próbują pogodzić naukę z walką o stabilność życiową. Dlatego w naszych działaniach nie tylko badamy to zjawisko, ale przede wszystkim wspieramy młodych ludzi. Tworzymy rozwiązania, które pomagają im nie rezygnować z marzeń i edukacji tylko dlatego, że muszą się utrzymać. Jednym z nich jest nasz program Letnich Staży realizowany wspólnie z partnerami biznesowymi. Dzięki płatnym praktykom oraz wsparciu mentorów młodzi ludzie mogą zdobywać pierwsze doświadczenia zawodowe w międzynarodowych organizacjach bez konieczności rezygnowania z dalszego rozwoju. To dla wielu z nich pierwszy moment, w którym praca staje się nie tylko sposobem na przetrwanie, ale także szansą na budowanie zawodowej przyszłości.

Ale nasze działania nie ograniczają się wyłącznie do bezpośredniego wsparcia podopiecznych. Równolegle prowadzimy działania rzecznicze, badawcze i systemowe, ponieważ wierzymy, że skuteczne usamodzielnianie nie powinno być testem przetrwania.

Wejście w dorosłość powinno dawać młodym ludziom przestrzeń do rozwoju, popełniania błędów i budowania przyszłości — a nie zmuszać ich do rezygnowania z edukacji po to, by móc po prostu przetrwać.

Zacznij dobrą korespondencję!

Zapisując się do newslettera wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundację dobrych inicjatyw w celu realizacji usługi newsletter zgodnie z Polityką Prywatności.